wtorek, 11 sierpnia 2009

Ech te hormony...

Byłem na kontroli i się poskarżyłem lekarce, że śpię dużo. Dostałem skierowanie na badanie hormonów tarczycy. I się zaczęło. Okazało się, że jednego za dużo. Na oko niewiele za dużo, ale za dużo. Dostałem skierowanie do endokrynologa, przychodzę do rejestracji a tam - termin na listopad! I jeszcze kazali mi się cieszyć, bo mieli w tym roku w ogóle nie przyjmować już. Zabrałem się, tata znalazł mi prywatną lekarkę i wczoraj poszedłem. Wziąłem badania, epikryzę z radioterapii... Lekarz popytała, pooglądała i zawyrokowała - Hashimoto. A to miała być zwykła niedoczynność! Pewności nie ma dopóki nie zbadam poziomu przeciwciał, to zrobię w przyszłym tygodniu. Ale wstępnie jestem skazany na łykanie hormonów do końca życia. Niby jako trans też bym brał, ale, na Helma, ileż można?! Jestem chodzącą chorobą... :(