piątek, 23 października 2009

Kocur mi uciekł

Czułem pismo nosem już rano, ale że się spieszyłem to zbagatelizowałem sygnał. Zaraz jak wróciłem z zajęć cały dom został postawiony w stan gotowości i każdy zwiedził całe osiedle oraz pobliski las. Nigdzie drania nie było, więc wróciłem coś zjeść, odpocząć i iść dalej. Na szczęście dziadek go przyprowadził pierwszy :)

A na studiach? Albo Los się do mnie uśmiecha, albo ze mnie drwi... Zobaczymy za jakiś czas...