sobota, 11 września 2010

Notka śródnocna

Tak mnie natchnęło coby napisać coś. Tak jakoś teraz w nocy akurat. Słucham sobie Serja Tankiana (dobrze odmieniłem?) i mnie nosi no. W dodatku świecę pewnie od smakowego Żywca (wody ofkorz).

Miałem być dzisiaj na trzecim spotkaniu u seksuolog, ale coś im się spsuło i impreza przeniesiona na najbliższą środę. Że o poprzednim nie napisałem? No nie napisałem. Oryginalnie było, tak powiem. Jakaś taka minizabawa ze stawianiem się w roli jakiejś osoby z opowiadania. Ciekawe to to, choć może było trochę za duże ryzyko przykrych emocji, dobrze, że miałem jakiś wybitnie zajebisty tego dnia. Ponadto dostałem krótki teścik do wypełnienia w domu plus rozpiskę badań, które mam powoli kompletować. Ogólnie lol, bo zabłądziły tam hormony tarczycowe, przynajmniej z nimi jestem na bieżąco i mam je z głowy :P

Jakiś czas temu, w przypływie piwnej otwartości, założyłem konto na Facebooku. Jako, że dzięki niemu już jedna osoba z roku wie o tym wszystkim, śmiem sądzić, że szybko reszta też się dowie. Z resztą, piwo stawiam, że już kilka innych osób wie. Nie mówiąc o tym, że dano mi do zrozumienia, że mam się streszczać z "coming outem" (jak ja nie lubię tego określenia), bo dana osoba nie ma zamiaru bawić się w końcówki. Jestem facet to tak będzie mówić i moja w tym brocha żeby znajomi nie łazili po wydziale z "wtf?!" na dziobach :P Dodatkowa motywacja, a co. Plan sam w sobie już jest dawno w kalendarzu wpisany.

Teraz w środę mam dostać kilka rad jak przeżyć rozmowę z rodzicami. Przyda się bardzo. I to by chyba było na tyle, idę sobie spać.