środa, 16 marca 2011

Miałem tu coś napisać znów

To się zbieram, biję z myślami, jak to napisać... Nie chcę kłamać. Chcę się wygadać, po to jest ten blog odkąd wszyscy daleko a ja siedzę w czterech ścianach i nie mam do kogo gęby otworzyć. Ale nie chcę żeby ktoś pomyślał, że wołam o pomoc czy że mi źle czy coś tam... Nie chcę być pipą i dam sobie radę SAM. Mam nadzieję, że Ona już tu nie zagląda. Już i tak za dużo Jej powiedziałem... Kasiu droga, nie przejmuj się! To, że miałem chwilę słabości nie ma znaczenia, nigdy nie miałem zamiaru Cię olewać.

Jest fajnie. W piątek idę odebrać opinię od psycholog. Seksuolog. Whatever. Ważne, że jest pozytywna. Teraz dalej. Jeśli będę chciał i miał siłę to wszystko dalej znosić. Kazała mi pisać na kartce za każdym razem czynność, która sprawiła, że choć na chwilę poczułem radość. Nie napisałem nic... Była jedna taka chwila, ale Ona już ją sprostowała, że wcale nie miałem się z czego cieszyć.

Mam fazę na koszule. Dostałem jedną, kupiłem dwie. Podobno ładnie w nich wyglądam. Męskie oczywiście, żeby nie było. Chciałem więcej kupić, ale policja przypierdoliła mi zajebisty mandat za wymuszenie pierwszeństwa. No i przy okazji auto do wymiany. Kurwa no. Ona to przewidziała zanim jeszcze ojciec to auto kupił. Miała wizję, już nawet o niej zapomniałem. Do chwili jak zobaczyłem maskę tego kolosa... Dlaczego mnie wtedy razem z autem nie skasowało?

Jestem zdrowy, wyniki są w porządku, białe krwinki przekroczyły magiczną granicę 5(czegośtam), jest super! Ale mimo wszystko, nie chce mi się iść do endokrynolog. Muszę, ale nie chcę. W ogóle nie chcę wychodzić z domu, dziś nie poszedłem na zajęcia...

Gram. Ile wlezie. Do upadłego. Do obrzęku oczu i opuchnięcia dupy. Zamiennik alkoholu? Jestem healerem w WoWie (postać lecząca resztę grupy), jestem im potrzebny na raidach (wypad kilku/kilkunastu graczy na jakiegoś wyjątkowo silnego przeciwnika), beze mnie nie wyjdą. Jedyne miejsce gdzie jestem komukolwiek potrzebny... Dlatego zaczynam maniaczyć. Nie mogę znieść tej świadomości, że jestem totalnie i absolutnie niechciany i samotny. Jestem zajebiście samotny... Aż do bólu serca... Niedługo będą nowi healerzy... Znów stanę się niepotrzebny...

Jestem sam, samotny. Dobrze mi z tym, nie chcę pomocy, nie przejmujcie się mną. Dam sobie radę, mebluję drewutnię na nowo, dam radę. Chciałem się tylko wygadać, nic więcej.

Minęły 4 miesiące i 2 dni. Żałuję, że obiecałem... bardzo...