poniedziałek, 31 października 2011

Krytyczny niedobór czasu! I się jeszcze z tego cieszę...

Standard. Miałem napisać wczoraj, ale byłem tak rozwalony kacem, że nie mogłem patrzeć na nic błyskającego. Nu, impreza halloweenowa. Naprawdę fajnie było. Żem się przebrał za pirata. Trochę się zastanawiałem czy się ludzie nie przyczepią, że "bezbrody" pirat ze mnie, ale jakoś wszyscy ślepi :P Poznałem nowych ludzi, popiłem, pogadałem, idiotę z siebie porobiłem... Dowiedziałem się, że wyglądałem z początku jak Darth Vader z moim standardowym wyrazem twarzy wobec obcych. I że jestem na tyle zboczony, żeby wiedzieć o czym jest "Pussy" Rammsteina. No cóż. Jakże mi przykro :P

Next. Socjologia. Mediów i komunikacji. Jestem, studiuję, jest śmiesznie. Kategorycznie zabroniłem wołać mnie imieniem dowodowym, tylko nazwiskiem. Średnio mnie obchodzi czy domyślają się o co może chodzić, przecież i tak będę musiał im powiedzieć. Miałem ostatnio sen właśnie o tym. Jechałem gdzieś, grupa ludzi zaczęła się rzucać, że wyglądam jak fleja, że mam się umalować, obcas założyć... To im wygarnąłem, że jestem facet, taki a nie inny a grupa na to - "ok, super, jesteś zajebisty!" Mój łeb to wie jak mnie obudzić w dobrym humorze.

Next. Łódź. Robacha. Już w czwartek. Jedziem z Przyjaciółką, bodajże o 4 nad ranem wyjazd. Masakra... Rodzice nie wiedzą, że jadę, będzie chryja w przyspieszonym tempie coś czuję :P Nie denerwuję się już nawet. Wiem po co jadę, nie widzę powodu, dla którego miałbym być odstawiony. Na wszelkiego wypadka wezmę komplet badań tarczycowych żeby nie było, że Hashimoto to problem jest.

Coś jeszcze - znów to samo, Prawo Przyciągania rozjebało mnie dokumentnie. Znów. Łażę czasem z Przyjaciółką i jej psiurem na treningi (ratownik, pies poszukujący, nie wiem jak to jest fachowo). Czas wykorzystuję sensownie, na powietrzu i przy okazji oswajam się z takim stworzeniem jak pies. Zupełnie inne to niż kot a ten pies, którego miałem w dzieciństwie nijak się nadaje... Ech, błędy rodziców, szkoda gadać. Do rzeczy - chcę psa. To każdy wie. Nie wiem jakiego w sensie rasy, za dużo mi się podoba. Mam skrajnie mało czasu dla psa. Jak będę chciał to go wygospodaruję, ale no. Dla sportu chyba bardziej bawiłem się Prawem Przyciągania i stwierdziłem - chcę psa. I kurwa pies jest! Mały alaskanowy znajda szuka domu. Alaskany są zajebiste. Wziąłbym go. Ale nie chcę mu krzywdy zrobić, jeśli miałbym go nieumiejętną tresurą zepsuć to niech lepiej zamieszka u kogoś innego.

A w związku z tym, zastanawiam się czego teraz sobie zażyczyć skoro tak wszystko mi się po kolei spełnia... 180cm wzrostu może? ;) Benzyny! Dużo! Abonament do WoW za darmo! Coś wymyślę.

Projekt 52 książek olałem, tyle tekstów na zajęcia, że nie daję rady. Po prostu po tym wszystkim już mi się czytać nie chce. Na rekolekcjach byłem raz i uciekłem czym prędzej. Wyglądało jak czysta sekta. Rodzice chodzą dalej, ostatni numer tylko mnie utwierdził w przekonaniu, że nie warto. Ojciec wyjechał na tydzień do Szwecji, więc go nie było w ostatni piątek. Już w sobotę do niego dzwonili czemu go nie było! Jak ja się cieszę, że nie dałem się namówić.