niedziela, 1 kwietnia 2012

"Przepraszam, mógłby nam pan zrobić zdjęcie?"

Pan, pan, pan... Odpowiednie ubranie i pozbycie się garba działa cuda. I już nie trzynaście lat mi dają a piętnaście, jest postęp!

Na zajęciach, z racji, że mam chyba za dużo wolnego czasu, zgłosiłem się do objęcia "dowodzenia" w grupie. Pierwsze zadanie - koordynować projekt zdjęciowy i dostarczyć komplet zdjęć na najbliższe zajęcia. Czyli jutro. Wyciągnąłem wnioski z mojego "dyplomatycznego wodzowania" przed laty, wyznaczyłem terminy, porozdzielałem robotę, jasno określiłem co zrobię ja, jak i do kiedy. Jasne ramy, żadnych niedopowiedzeń i samowolki. Moja część, żeby nie wylądować dziobem w internetach, oparła się o pytanie realnych ludzi i proszenie o pozwolenie na fotkę. Z perspektywy zwykłego zjadacza chleba, nic wielkiego. Z perspektywy byłego jaskiniowca, sprawdzian otwierania dzioba na ulicy i formułowania zrozumiałego komunikatu. I jeszcze zakończonego otrzymaniem pozwolenia. Rezultat? Część odmówiła, większość nie, więc komplet zdjęć mam. A ja sam? Mam dowód dla siebie i Wszechświata, że to dziwne coś, które prześladowało mnie, jest już dawno w niebycie i nie zamierza wrócić. A nawet jeśli by zamierzało to ja mu nie pozwolę.

Muszę stwierdzić, że moja nienormalność postępuje. Święta zaraz, chciałem się byczyć i odpoczywać, ale ostatnio zmieniłem plany. Tak, znowu coś sobie wymyśliłem.

W środę do Łodzi, w środę do Łodzi... :)

+zyliard do cieszenia banana z byle czego. Cudny dzień.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz